Print Friendly, PDF & Email

Piotr Moskwa: W wyniku poświadczenia nieprawdy przez Danutę i Wiesława Jabłońskich – rodziców, podczas interwencji policji Robert Jabłoński trafił do szpitala na leczenie psychiatryczne – bez jego zgody

Na posesji państwa Jabłońskich w Bystrzycy koło Lublina doszło do interwencji policji, którą w dniu 17 lutego 2020 roku z miejscowości Niemce wezwali rodzice: Wiesław i Danuta Jabłońscy na syna Roberta Jabłońskiego – Świadkowie Jehowy, w tym ojciec pełniący rolę starszego zboru od wielu lat w niedalekiej miejscowości Niemce.

Wszystko zaczęło się od tego czasu, kiedy 2 lata temu Robert Jabłoński się ożenił, tym samym został wykluczony z organizacji Świadków Jehowy, do której został przyjęty jako dziecko. Kiedy sam wraz z żoną wcześniej pojechał do Nadarzyna pod Warszawą, gdzie znajduje się biuro oddziału w Polsce nadzorujące działalność polskich Świadków Jehowy, aby się od nich wypisać, to został wyśmiany i powiedziano mu, że sam nie może odejść, tylko oni mogą go wykluczyć za rażące zachowanie.
Jak się dowiedzieli dziennikarze wiele razy dochodziło do nieuzasadnionych interwencji policji u państwa Jabłońskich wzywanych przez jego ojca i matkę na niego.
Wiesław Jabłoński ojciec Roberta Jabłońskiego już zawiadamiał policję, że syn mu ukradł 3 tysiące złotych. Okazało się to nieprawdą.
W roku 2019 dzięki ojcu Robert Jabłoński trafił nawet na 1 dzień do aresztu… za rzekomą hodowlę konopi w ilości sztuk trzech, których to nasiona pochodziły z karmy dla jego papugi.
Tym razem w dniu 17 lutego 2020 roku ojciec z matką podczas interwencji stwierdzili, że syn jest chory psychicznie i się leczył, że zagraża swojemu bezpieczeństwu i innych ludzi.
Wtedy interweniujący policjanci wezwali karetkę pogotowia, aby zabrała go do szpitala psychiatrycznego.
Przybyła na miejsc karetka pogotowia w której obsadzie byli sanitariusze – bez lekarza – dowiedzieli się tego samego od policjantów i rodziny. Taki zapis stworzyli na karcie informacyjnej.
Wobec groźby siłowej ze strony interweniujących policjantów Robert Jabłoński wsiadł do karetki, bowiem zapewniono go i jego żonę Małgorzatę Jabłońską, że sanitariusze zawiozą go tylko na badanie i wróci do domu.

Zamiast badania w Szpitalu Neuropsychiatrycznym i puszczenia do domu – postanowiono Roberta Jabłońskiego w nim zatrzymać, a następnie psychiatryzować bez jego zgody.

Tym razem było inaczej.
Na początku lekarze robili badania Robertowi Jabłońskiemu i nie wynikało z nich, że jest chory psychicznie. Badanie jego stanu zdrowia wyszło wprost idealnie. Jednak lekarz psychiatrii Zofia Bryndza-Boć stwierdziła, że takie badanie kwalifikuje go do leczenia psychiatrycznego, czyli bezprawnej psychiatryzacji.
W środę 26 lutego tj. 9 dnia pobytu Roberta Jabłońskiego w Szpitalu Neuropsychiatrycznym na oddziale VI przy ulicy Abramowickiej 2 w Lublinie – przy pomocy groźby wykonano mu pierwszy zastrzyk z haloperidolem znanym ze stalinowskich represji w sowieckich psychuszkach.
Dziś ten zabójczy środek podawany psychiatryzowanym ludziom nazywa się dekaldol.
W dniu 27 lutego – 10 dniu pobytu pokrzywdzonego w szpitalu – wykonano mu drugi zastrzyk „stalinowską trucizną”.
Psychiatryzowany na siłę Robert Jabłoński zaczął bełkotać i nie można było go zrozumieć. W rozmowie twierdził, że czuję się fatalnie.

Wobec informacji o rozpoczęciu bezprawnej siłowej psychiatryzacji przekazanej przez żonę i samego pokrzywdzonego bezprawiem do Jana Kokota, który jest jego adwokatem i do mnie – Piotra Moskwy, wspólnie postanowiliśmy interweniować w szpitalu. Osobiście na miejscu w szpitalu u Roberta Jabłońskiego interweniował Jan Kokot, który sporządził pismo do sądu, w obecności żony Małgorzaty.
Ja jako dziennikarz postanowiłem przeprowadzić interwencję telefoniczną – dzwoniąc do szpitala w Lublinie, aby się rozmówić z lekarzem Zofią Bryndzą-Boć.
W ramach interwencji powiedziałem Zofii Bryndzie-Boć że prowadzi bezprawną psychiatryzację Roberta Jabłońskiego, opartą na poświadczeniu nieprawdy funkcjonariuszom policji oraz sanitariuszom, którzy taką informację zapisali na karcie informacyjnej pacjenta.
Stwierdziłem, że nikt nie zweryfikował tych informacji, co stanowi przestępstwa przeciwko Robertowi Jabłońskiemu.
Wobec naszych działań, czyli Jana Kokota i moich, 28 lutego Robert Jabłoński powiedział, że zaprzestano mu dawać zastrzyki i teraz dostaje leki.

Obecnie wiadomo jest, że przy każdej interwencji policji spowodowanej przez rodziców mówili oni, że ich syn Robert Jabłoński jest chory. Była wcześniej wzywana karetka z lekarzem do Roberta Jabłońskiego. Po jego przebadaniu lekarz – nie stwierdził u niego żadnych zaburzeń.

W ocenie mojej jako dziennikarza śledczego sprawa wsadzenia Roberta Jabłońskiego przez rodziców do szpitala psychiatrycznego jest przygotowana przez nich z premedytacją.
Wcześniej rodzice z zemsty chcieli go zamknąć w więzieniu, a kiedy to się nie udało – zamknęli go w szpitalu dla ludzi nerwowo chorych.
Odejście od Świadków Jehowy jest trudne. Można je porównać z zasadami mafii, której opuścić się nie da. Jeżeli do tego dojedzie, mafia dokonuje zemsty.
Powiedzieć należy, że ojciec i matka są Świadkami Jehowy w zborze na terenie miejscowości Niemce, niedaleko Bystrzycy, gdzie zamieszkują.
Dodać należy, że Wiesław Jabłoński pełni rolę starszego zboru. Nie znosi on sprzeciwu, a w odwecie prowadzi walkę z synem i jego żoną, którzy są katolikami.
Na uwagę szczególną zasługuje fakt, że zbór Świadków Jehowy znajduje się w pobliżu jednostki Policji w Niemcach, którą z upodobaniem ojciec i matka wykorzystuje do swojej wojenki religijnej.
Ciekawe jest to, że za bezzasadne wzywanie policji, nikt nie wyciąga żadnych konsekwencji w stosunku do Danuty i Wiesława Jabłońskich.
Mając powyższe fakty na uwadze nie spotkałem przez 45 lat przypadku, aby Świadkowie Jehowy tak terroryzowali swoje dzieci, wykorzystując do tego celu polską policję i lekarzy psychiatrów.
Zazwyczaj jest tak, że kiedy ktoś od nich odejdzie – zrywają wszelkie kontakty i więzi rodzinne.
Ten przypadek pokazuje, że nie mamy do czynienia z uczciwymi Świadkami Jehowy. U nich też znajdą się „czarne owce”, które potrzeba ujawniać.

W obecnej chwili Robert Jabłoński czeka na decyzję sądu w zakresie jego pobytu – bez zgody – w Szpitalu Neuropsychiatrycznym.
Rozprawa ma się odbyć 2 marca 2020 roku w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód V Wydziale Rodzinnym i Nieletnich przy ulicy Konrada Wallenroda 4D.

Jeżeli znają Państwo podobne przypadki lub byli Państwo Świadkami Jehowy, macie podobne problemy i chcecie ujawnić sprawy, to piszcie na adres redakcji Polskie Media Niezależne: infoekspres.pmn@prokonto.pl

 

Piotr Moskwa
Krytycznie: Na każdy temat
Polskie Media Niezależne 1998-2020
Dziennikarskie Biuro Śledcze 2004-2020
Przedsiębiorstwo Medialne sp. z o. o. w budowie
Polska, 2 marzec 2020 rok, godz. 04.23

Podziel się informacją:
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Flaker
  • Kciuk.pl
  • MySpace
  • Pinger
  • Twitter
  • Wahacz.pl
  • LinkedIn
  • Yahoo! Buzz
  • Bitacoras.com
  • BlinkList
  • Co-Robie.pl
  • Diigo
  • Grono
  • Gwar
  • Śledzik
  • Wykop
  • Add to favorites